Dorastanie jest okresem poszukiwania sensu życia i szukania odpowiedzi na pytania "kim jestem?", "jaki jestem?", "po co żyję?". Poszukiwaniu własnej tożsamości towarzyszy niepokój, zagubienie i wewnętrzny chaos, które młody człowiek maskuje pozorną pewnością siebie i buntem. W procesie kształtowania się własnej niezależności pojawia się przekora, mierzenie się z rodzicami i wychowawcami. Najważniejszymi potrzebami nastolatków w tym czasie są: potrzeba bezpieczeństwa, niezależności i akceptacji.

Młodzi ludzie potrzebują norm i zasad oraz stawiania granic, aby poczuć się bezpiecznie, zbudować swoją niezależność i uzyskać akceptację ze strony dorosłych i rówieśników. Młodzi potrzebują granic, aby móc się przeciwko nim buntować, aby móc się wyodrębnić i określić kim są i jacy są. Dzieci potrzebują przekraczać granice, żeby mogły podświadomie sprawdzić na ile dorosły jest przewidywalny, konkretny i stały. Przewidywalność reakcji i zachowań osób dorosłych daje poczucie ładu i bezpieczeństwa. Jasne zasady i normy wprowadzają porządek tak niezbędny, gdy odczuwa się wewnętrzny chaos. Świat musi być dla dziecka przewidywalny i spójny.

Dziecko jest jak woda, jak rozlewisko, a prawem wody jest płynąć tam, gdzie nie ma tamy. Dorosły też jest jak woda, ale płynąca w granicach - czyli jak rzeka, która ma brzegi.  Dorosły, to ten, który poznał swoje granice. Dzięki temu wie kim jest, może decydować o swoim życiu i dokonywać wyborów. W ten sposób staje się rzeką, która ma swe imię, swą tożsamość i może czynić wiele dobrego. Rolą dorosłego jest pomóc dziecku określić jego brzegi. Uczenie granic jest po stronie dorosłego. Dziecko nie rodzi się z zasadami moralnymi. Dziecko rodzi się bez granic. Naszą rolą jest nauczyć je granic, nauczyć wartości i zasad.

W nastolatku rodzi się potrzeba niezależności i autonomii, dlatego buntuje się, "wyciąga" to co mu włożyliśmy do głowy i poddaje ocenie. Sprawdza co jest jego, co było prawdziwe, a co fałszywe z tego co mu przekazaliśmy. Najpierw musi "wyjąć", a więc zbuntować się, obejrzeć i sprawdzić co współgra z jego doświadczeniem i wizją świata. Następnie uznać to za swoje i "włożyć" z powrotem jako normy i wartości, z którymi się utożsamia, które go określają i według których chce żyć, jako niezależna w przyszłości dorosła osoba.

Granice nie są rzeczą wrodzoną. Kształtują się w trakcie naszego życia. Aby dojrzeć do prawdomówności, odpowiedzialności, wolności i pełni miłości, musimy od dziecka uczyć się wyznaczania i respektowania granic. Można umownie przyjąć, że system granic składa się z dwóch części:                                                                                                                                                                       
- zewnętrznej (fizycznej), która pozwala nam decydować o dystansie, jaki chcemy utrzymać wobec innych ludzi,                                                                                                                                                         
- wewnętrznej (psychicznej), chroniącej nasze myśli i uczucia (Sakowska, 2008).


W świecie fizycznym granice są widoczne (płoty, tablice, szlabany,.), a ich przesłanie jest zawsze takie samo: tu zaczyna się moja własność. Właściciel ponosi prawną odpowiedzialność za to, co dzieje się na jego terenie. Odpowiedzialności tej nie ponoszą ludzie, do których badany teren nie należy. Granice w świecie psychicznym są równie rzeczywiste, choć trudniej je zobaczyć. Granice nas określają. Określają co jest mną, a co już mną nie jest. Pokazują, gdzie "kończę się" ja, a zaczyna ktoś inny. Budują poczucie własności i odpowiedzialności w odniesieniu do samego siebie. Świadomość tego, co jest mną, a więc co posiadam jako ja i za co jestem odpowiedzialny, to podstawa wolności. Wzięcie odpowiedzialności za własne życie otwiera człowiekowi różnorodne możliwości. Ten jednak, kto nie jest w tym znaczeniu "właścicielem" swego życia, ma możliwości bardzo ograniczone. Jasne, czytelne określenie swych granic sprzyja budowaniu relacji z innymi. Większość z nas zmaga się ze sprawami związanymi z granicami (Cloud, Townsend 1998).

My dorośli, chcąc wytyczać dzieciom granice, musimy najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie o jakość naszych granic. Zastanowić się, co utrudnia nam w codziennych kontaktach z innymi wyznaczenie i chronienie własnych granic? Najczęściej jest to lęk przed odrzuceniem, przed czyimś gniewem, złością, władzą, strach przed karą lub upokorzeniem. Często też obawa przed sprawieniem komuś przykrości, przed okazaniem się kimś złym lub samolubnym. Czasem lęk przed własną nieudolnością w konsekwentnej obronie wytyczonych granic, lęk przed odpowiedzialnością. Nie chronimy własnych granic, bo często brak nam rozeznania, świadomości, gdzie daną granicę chcę wytoczyć (czyli co tak naprawdę jest dla mnie ważne, jakiego systemu wartości chcę bronić i przestrzegać, na czym mi zależy).

Jakość naszych granic ma znaczący wpływ na jakość relacji z innymi ludźmi. 
Nienaruszony system granic, elastyczny, otwarty na innych sprawia, że nawiązujemy relacje oparte na zaufaniu, przeżywamy satysfakcję z bycia z ludźmi. Czujemy się bezpiecznie w ich obecności, ponieważ sami dajemy sobie poczucie bezpieczeństwa, między innymi przez umiejętność mówienia "nie", gdy czujemy, że coś nam zagraża, albo jest dla nas krzywdzące. Jednocześnie respektujemy granice innych ludzi, szanujemy ich uczucia i potrzeby. Taki system granic daje dorosłym podstawy do nawiązania dobrych relacji z dzieckiem. Znajomość własnych granic umożliwia budowanie granic dorastających dzieci.                                        
Brak granic powoduje kłopot w kontaktach z ludźmi, zmusza do przyjmowania roli agresora lub ofiary. Nieumiejętność mówienia "nie" stwarza poczucie zagrożenia i braku ochrony. Osoba pozbawiona granic nie umie się konstruktywnie obronić, dlatego albo atakuje, staje się agresorem, albo się wycofuje, staje się uległa. Osoba pozbawiona granic jest także niewrażliwa na granice innych i nieświadoma ich istnienia. Rodzice przejawiający trudności z określeniem własnych granic mają kłopot z ustaleniem granic młodzieży, nie potrafią być konsekwentni i stanowczy. Albo ulegają wpływom nastolatka, albo reagują złością, co nie przynosi pożądanych efektów wychowawczych.
Mury zamiast granic najczęściej powstają w wyniku wcześniejszych zranień, złości lub lęku, czasami przybierają postać słowotoku, czasami milczenia. "Mury" chronią przed powtórnym skrzywdzeniem, dają poczucie bezpieczeństwa, ale za cenę samotności. Osoba przeżywa poczucie odosobnienia. Izoluje się od innych, skazując się na niezrozumienie. Dorośli "otoczeni murami" mają trudność z nawiązywaniem prawidłowych relacji z dorastającym dzieckiem. Trudno jest kształtować młodego człowieka bez kontaktu emocjonalnego z nim. Oddziaływania wychowawcze rodzica odciętego od otoczenia skazane są na niepowodzenie.

Dzieci potrzebują zasad, które nadają ich życiu czytelną strukturę. Tylko taki rodzic, który jasno, czytelnie określa granice, zapewnia dziecku poczucie bezpieczeństwa. Ograniczenia dyktowane są zarówno względami bezpieczeństwa, jak i potrzebą wyznaczenia odpowiednich relacji międzyludzkich, a także nauczenia dziecka odróżnienia dobra od zła. Zakazy i nakazy uczą dzieci, jak żyć. Powstaje zamieszanie, gdy ich brak. Gdy zaś są zbyt sztywne i surowe, cierpi na tym zarówno dziecko jak i dorosły - dziecko staje się buntownicze lub zalęknione. Wychowanie ma na celu wykształcenie u dziecka zdrowych, mocnych, a zarazem elastycznych granic (Ginott 1998).

Anna Płaczkiewicz - psycholog

Cloud H., Townsend J. (1998), Sztuka mówienia nie. Warszawa, Oficyna Wydawnicza "Vocatio".
Ginott H. (1998), Między rodzicami a dziećmi. Poznań, Media Rodzina of Poznań.
Sakowska J. (2008), Szkoła dla Rodziców i Wychowawców. Warszawa, CMPPP.



DLACZEGO MŁODZIEŻ POTRZEBUJE NORM I ZASAD ORAZ STAWIANIA GRANIC?